O przeklętych przekleństwach

 

PRIORYTETY i IMPONDERABILIA

Okropne, obco brzmiące wyrazy, ale potrzebne i czasami trzeba ich użyć. Byle nie NADużywać.

 

Dodałem dziś do swoich „ulubionych” na Facebooku stronę pt. „Poprawność językowa”. Bo poprawność językowa (nie tylko dla korektora) jest oczywiście bardzo ważna. Ale jeszcze ważniejsze jest przekonanie Polaków, żeby wreszcie PRZESTALI BEZ SENSU KLĄĆ. (Bo zdarza się ludziom kląć w sposób uzasadniony i „z sensem”, ale to są rzadkie przypadki i nie takie „zaklęcia” mam na myśli).

 

Wulgarny, szpetny język – zwłaszcza u kobiet, u dziewczyn – to jest coś tak obrzydliwego, że… brak słów. Kobieta, która „rzuca mięsem”, jest odrażająca, brudna i zła. I choćby była piękna i uczona i robiła wspaniałe rzeczy, była dla wszystkich sympatyczna i miła – taki język ją demaskuje i degraduje. I nie chce mi się z taką osobą rozmawiać. I skreślam ją z listy moich znajomych. Aż tak. Radykalnie.

 

Proszę Państwa, plugawy język tak masowo wkracza w naszą codzienność, że przestajemy go dostrzegać i już nawet nie reagujemy. „Bo tak mówią wszyscy”. Nieprawda! Jeszcze nie wszyscy. Sam tak nigdy nie robię i znam kilka podobnych osób. Tak, tylko kilka, może najwyżej kilkanaście…

Niestety pełno obscenicznego języka w książkach, filmach, nawet w teatrze, gdzie przecież teoretycznie „wysoka kultura”. Ordynarny, prostacki język słyszymy w telewizji, w wypowiedziach polityków i celebrytów. W sposobie porozumiewania się dzieci w gimnazjach, a mam wrażenie, że bardziej wśród dziewcząt (!), występują już niemal wyłącznie słowa wulgarne. To się nasila i ma charakter jakiegoś postępującego obłędu!

Nie zgadzajmy się na to! Starajmy się sami tak nie mówić i nie pisać i próbujmy walczyć z tą zarazą. Bardzo serdecznie wszystkich o to proszę.

Polszczyzna to nasze wielkie narodowe dobro. Musimy to dobro otaczać opieką i chronić przed degradacją. Jeśli nie my teraz, to kto i kiedy? Oby nie było za późno.

K.


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu.

Dodaj swój komentarz