Dobra wiadomość dla NYSAN

Szanowni mieszkańcy pięknego śląskiego grodu Nysa! Nie musicie się na siłę podporządkowywać bezdusznej normie i zwać się „nysianami” – jak ponoć każe „litera prawa”. Skoro od dziesięcioleci mówicie i piszecie o sobie „nysanie” – słusznie czynicie i nie popełniacie błędu. Ponieważ vox populi – vox Dei.

Dawno, dawno temu pisałem tu o pewnej przykrości, jaką mi niechcący sprawił prof. Jan Miodek, wielki językoznawczy autorytet, którego niezmiennie kocham i szanuję, a który kilkakrotnie w swych publicznych wykładach ostrzegał przed mówieniem i pisaniem o mieszkańcach Nysy „nysanie”, nalegając na formę „nysianie” (ze zmiękczeniem), jako jedynie poprawną. Ogłosiłem wtedy protest i wzywałem wręcz do obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Dziś pragnę uroczyście zapewnić P.T. Nysan, że jeśli mimo nalegań Profesora nie ulegli presji i mówią wciąż NYSANIE – jak chyba od zawsze się w Nysie mówiło (mam na myśli Polaków, bo tutejsi Niemcy mówili i mówią oczywiście nieco inaczej, po swojemu) – słusznie czynią i nie popełniają błędu!
Otrzymałem otóż poparcie znakomitych językoznawców – tu z przyjemnością umieszczę bezpłatną reklamę ich dzieła – redaktorów DOBREGO SŁOWNIKA (http://dobryslownik.pl/).

Jeśli Państwa zainteresował powyższy temat, zapraszam do przeczytania naszej korespondencji:

Jako mieszkaniec Opola mam też na uwadze sprawy Nysy – pięknego miasta nad Nysą. Od wielu lat (około 30) czytam o nysanach, rozmawiam z nysanami i zawsze mi się wydawało, że mieszkańcy tego grodu to właśnie nysanie, ponieważ sami tak o sobie mówią. Jakieś 90% z nich. Tymczasem ostatnio prof. Miodek zasiał niepokój, bo w swoich co najmniej dwóch ubiegłorocznych wykładach powtarzał i upierał się przy tym, że należy pisać i mówić: nysianie, ze zmiękczeniem. Rozumiem, że istnieje taka norma formalna. Ale dlaczego zmuszać mieszkańców Nysy, żeby na siłę zmiękczali owo s, jak wrocławianie czy lublinianie, czy niemodlinianie, skoro oni wolą nie zmiękczać – jak OPOLANIE. Czy naprawdę muszę zmieniać (w korygowanej przeze mnie gazecie) nysan na nysian? Wbrew woli piszących?
(Owo 10%, które używa obecnie formy „nysianie”, to zapewne czytelnicy prof. Miodka, którzy się go słuchają).
Bardzo proszę o odpowiedź – co Panowie o tym sądzą. Proszę też o jednoznaczną instrukcję: czy koniecznie należy odzwyczaić nysan od ich (błędnego?) przyzwyczajenia. To dla mnie – korektora nyskiego tygodnika „Fakty Nyskie” – niezwykle ważna sprawa!
Krzysztof Szymczyk
Korektor.Opole.Pl

Odpowiedź „Dobrego słownika”
Oczywiście, że nysanie. Forma ta jest starsza co najmniej o 42 lata od profesora Miodka. Lokalny uzus należy uszanować.
Zwykle przyrostek -anin miękczy poprzedzającą go spółgłoskę, więc do reguły lepiej pasuje forma nysianin. Ją też podaje „Słownik poprawnej polszczyzny” Jana Grzeni (2004).
Jan Miodek, ilekroć przyjeżdża do Nysy, poucza jej mieszkańców, że powinni się zwać właśnie nysianami, a nawet nysowianami, byle nie nysanami, bo to „historycznojęzykowy nonsens” (nysa.fm, 10.04.2014).
Dobry słownik podaje formy istniejące, a nie hipotetyczne lub lepsze teoretycznie, za to w praktyce niefunkcjonujące. W prasie i licznych publikacjach używa się zaś form nysanin, nysanka, nysanie. Argumentem bardzo ważnym, a wręcz decydującym, jest obecność formy nysanie w prasie śląskiej grubo przed rokiem 1945, czyli zasiedleniem Nysy i okolic przez polskojęzycznych przesiedleńców. Nysanie figurują w numerze „Katolika”, propolskiego pisma wydawanego w Bytomiu, z 3 maja 1904 r.
Forma nysanin, bez zmiękczenia, jest zakorzeniona w lokalnym uzusie, więc nie można jej negować. To ona stoi w Dobrym słowniku na pierwszym miejscu.
dr Artur Czesak, konecczanin z Końskich — Dobry słownik
***
Dziękuję, Dobry słowniku!

K.


Wasze komentarze (10):

  1. Nazario:

    No i brawo, czas skończyć z tym nonsensem raz na zawsze. Nie jesteśmy żadnymi Misiakami… Przeraszam – Nysianami. NYSANIE to my!

  2. korektor:

    Też się cieszę. :)

  3. byzki:

    Tysiące much nie mogą się mylić siadając na kupie? Co to w ogóle za argumenty?!!!! Nysianką jestem i literackim językiem władam.

  4. byzki:

    Z całym szacunkiem, czy ktoś z ekipy “dobrego słownika” ma wyższy tytuł naukowy od prof. Miodka lub choć taki sam?

  5. korektor:

    Ależ ma Pani prawo nazywać się „nysianką”. Tak samo jak ja mogę się nazwać „opolianinem”, ponieważ mieszkam w Opolu i na zasadzie, o której mowa w artykule, zakończenie -anin mogę (ale czy muszę??) poprzedzić spółgłoską zmiękczoną. Ale nie chcę! I na szczęście nie muszę.
    Tak więc teoretycznie owo zmiękczenie jest prawidłowe, ale w praktyce nie funkcjonuje. W Opolu absolutnie nikt nie mówi o opolanach „opolianie”, natomiast w Nysie niektórzy do dziś faktycznie mówią i piszą o „nysianach”. I niech tak będzie. Komu zaś nie odpowiada śmieszność tego zmiękczania, ma prawo tego nie robić. I całe szczęście. I dobrze też, że takich jest zdecydowanie więcej. (Skojarzenie p. Nazario – z komentarza powyżej – z „Misiakami” wydaje mi się całkiem uzasadnione. To typowo polskie zmiękczanie spółgłosek po prostu nie zawsze i nie wszędzie dobrze brzmi, często wręcz rozwesela, a nie o to tu przecież chodzi).

    Proszę jednak nie pytać o wysokość tytułów naukowych i nie oceniać ludzi oraz ich mądrości i zasług wedle tego kryterium. Nie jest moim zamiarem, broń Boże, skłócanie doktorów z profesorami i ocenianie ich dorobku. Tu piszemy wyłącznie o konkretnych sprawach dotyczących naszej ojczyzny polszczyzny, dyskutujmy na argumenty, dzielmy się spostrzeżeniami i przemyśleniami – ale nie mieszajmy do tego wątków personalnych. Prof. Jan Miodek jest i na zawsze pozostanie dla mnie wielkim autorytetem. Ale nie jedynym. Autorzy „Dobrego słownika” również do nich należą!

  6. Krzysztof:

    Zgadzam się w 100%. Nic dodać nic ująć. Pozostaje ubolewać ,że kilka osób pracujących w lokalnych mediach upiera się przy tej groteskowej wersji.

  7. Andrzej:

    Nysianie – to brzmi brzydko.

  8. Andrzej:

    Pan Miodek i dla mnie jest autorytetem i w ogóle bardzo sympatycznym gościem, ale nysian, żeby zauważyć ich szpetotę, należy przepuścić nie przez reguły, ale przez ucho.

  9. Mniodek:

    I dlatego też można mówić włanczam, tu pisze?

  10. Andrzej:

    “Pozostaje ubolewać ,że kilka osób pracujących w lokalnych mediach upiera się przy tej groteskowej wersji.”

    Nie ma powodu ubolewać, ponieważ ludzie, którzy tam pracują, to głupcy.

Dodaj swój komentarz