Ile pkt dla Sz. Pana?

Szanowni Państwo, nie ma obowiązku używania skrótu tylko dlatego, że on istnieje w słowniku. Można, ale nie zawsze trzeba. Skracanie wyrazów często jest uzasadnione – gdy miejsca mało, a informacji do przekazania dużo. W pewnych okolicznościach używanie skrótów bywa jednak niewskazane, a czasami wręcz niestosowne. Śmieszne jest na przykład „gotowanie jajek w 3 min” czy „gromadzenie pkt” przez sportowców albo zapraszanie na konferencję „słynnego prof. z UW”. Gruba przesada!

 

Kilka dni temu dostałem list, który mnie niezmiernie ucieszył. Właściciel firmy o wdzięcznej i wiele mówiącej nazwie Pan Bon Ton poprosił o podpowiedź w kwestii takiej oto wątpliwości: czy wypada pisać na uroczystych zaproszeniach skrót „Sz.P.” zamiast „Szanowna Pani”, „Szanowny Pan”, „Szanowni Państwo”. 

„Dostajemy często do wydrukowania projekty – pisze Wojciech Stachowiak – w których na środku jest wykropkowana linijka zaczynająca się od „Sz.P” i wygląda to mniej więcej tak:

Sz.P. ………………………………………………………………….

Estetyka tych wykropkowań to osobny temat, nas jednak nurtuje kwestia formuły i potrzeby samego stosowania skrótu. (…) Mam wrażenie, że z tym „szanowaniem” jest podobnie, a przy tym skracając ten zwrot, sprowadzając do „Sz.P.”, dajemy sygnał, że niby emanujemy szacunkiem do adresata i wyjątkowo dobrym wychowaniem, ale nie chce się nam napisać pełnych słów i wstawiamy taki hurtowy, wygodny skrót… W korespondencji korporacyjnej może to tak nie razi jak w przypadku zaproszeń dla rodziny i przyjaciół, ale wydaje mi się, że również powinno się zwracać pełnymi słowami”.
Nic dodać, nic ująć. Pełna zgoda, Panie Bon Ton!
Zawsze uważałem i ciągle będę wszystkich namawiał, żeby poniechali takiego niesympatycznego skracania. Jest ono niestety stosowane bardzo często – bo się piszącemu śpieszy, bo nie przywiązuje do tego wagi, bo „co to w ogóle za problem”. Nie zgadzam się! Tak po prostu nie wypada nawet na zwykłej kopercie. Jeśli masz, człowieku, szacunek do kogoś, to napisz do niego te kilka liter więcej, co trwa raptem parę sekund. Owszem, błąd ortograficzny to nie jest, a skróty są po to, żeby z nich korzystać, są jednak takie okoliczności, kiedy warto pamiętać o bon tonie – właśnie tak, o tym niemodnym, staroświeckim pojęciu.

Z tym nadmiernym skracaniem wszystkiego, co się tylko da, łączy się temat dodatkowy: zapisywanie liczebników cyframi. Zawsze i wszędzie. Przeczytałem gdzieś niedawno takie wyrażenie: „4 dzieci w 2 wózkach”. I jak się to Szanownym Państwu podoba?

 

K.


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu.

Dodaj swój komentarz